Warzywniccy

Z jakim sosem Warzywniccy jedzą makaron?

Dziadek Romek jest zapalonym działkowiczem. Jego zdaniem dzień bez działki, to dzień stracony. Kiedy tylko może, obdarowuje Krysię i Michała owocami i warzywami, które sam wyhodował.

— Zobaczcie co przywiozłem! — wykrzyknął, kiedy Krysia otworzyła mu drzwi. — Już umówiłem się z babcią Halinką, że przyjedzie zaraz coś z tego szpinaku ugotować.

— To dobrze, bo my znowu na obiad mamy pieniądze — szczerze ucieszyła się Krysia.

— Co macie? – dziadek spojrzał na wnuczkę zdziwiony.

— No pieniądze. Żeby zamówić sobie coś do domu – dodała, żeby dziadek nie pomyślał, że mają te pieniądze zjeść.

— To dzisiaj będzie szpinaczek! – uradowany dziadek wysypał liście do zlewu i zaczął je myć. — Będziecie silni jak Popeye! Znacie tę kreskówkę?

— Znamy dziadku. Tylko że ta cała kreskówka to prawdziwa ściema. Nawet tata jadłby szpinak, gdyby dawał on taką mega moc — zaśmiała się Krysia.

— Jaka ściema?! — oburzył się dziadek. — No może tacy silni jak Popeye nie będziecie. Ale szpinak ma tyle samo żelaza co mięso. Udowodnione naukowo, ot co!

— Dziadku, to ty masz przestarzałe informacje. Szpinak jest zdrowym warzywem, warto go jeść. Ale żelaza ma o cały przecinek mniej.

— Dziecko, jaki przecinek? Wy mówicie dzisiaj zagadkami – pieniądze na obiad, przecinki w szpinaku.

— Zaraz ci dziadku wszystko wyjaśnię. Pod koniec XIX wieku niemieccy naukowcy badali szpinak. I podając ilość żelaza przypadkiem przesunęli przecinek. I przez długie lata ludzie myśleli, że to takie napakowane żelastwem warzywo —  wyjaśniła Krysia.

— Naprawdę? Skąd ty o tym wiesz? – zdziwił się dziadek.

— Nie zgadniesz. Od taty. Przeczytał mi o tym, jak chciałam go przekonać do jedzenia szpinaku.

— A tak marzyłem, że w końcu będę silny jak Popeye – zaśmiał się dziadek. — Na szczęście nie tylko żelazo znajdziemy w tych zielonych listkach.

— Witam wszystkich! — w drzwiach stanęła babcia Halina. — Dokupiłam trochę rzeczy na dzisiejszy obiad. — Podała dziadkowi siatkę z zakupami i zagarnęła wnuki do umycia rąk.

— Zabieramy się za robotę. Mamy: szpinak, makaron, serek ricotta, jogurt naturalny, pestki słonecznika, czosnek i żółty ser — wyliczyła. — Jakieś propozycje?

Makaron w sosie szpinakowym! — wykrzyknęły dzieciaki.

— To plan jest taki: Krysia suszy i kroi szpinak, potem utrze ser, dziadek obiera czosnek i gotuje makaron, a ja z Michałem uprażymy słonecznik i zrobimy sos – rozdzieliła pracę babcia.

Ochoczo zabrali się do pracy. Dziadek opowiedział babci, jak to do dzisiaj myślał, że uprawia na działce najbardziej megamocne warzywo na świecie. A Krysia z Michałem zastanawiali się, jak zachęcą rodziców, szczególnie tatę do zjedzenia przygotowanego przez nich dania.

— Babciu, zblendujmy nasz sos, tak by był idealnie gładki. Jeżeli rodzice nie wyczują najmniejszego listka ani kawałeczka czosnku, to jest szansa, że zjedzą nasze danie – zaproponował Michał.

— I jak posypiemy sporą ilością żółtego sera — dodała Krysia.

— I jak nie wspomnimy ani słowem o szpinaku — zaśmiał się dziadek.

— I jak … — Michał zamyślił się. — Wiem! Dziś na obiad podamy makaron w musztardowym sosie z górą sera.

Wszyscy spojrzeli na Michała zdzwieni. Ten uśmiechnął się tajemniczo:

— Wczoraj skończyła się musztarda. Nikt jeszcze nie wyrzucił pustej butelki. Wlejemy do niej nasz szpinakowy sos. Butelka jeszcze pachnie musztardą. Rodzice niczego się nie domyślą.

Gdy rodzice pod wieczór wrócili do domu dzieciaki odrabiały lekcje, a babcia z dziadkiem grali w szachy. Kuchenny stół był ładnie nakryty. Między talerzami leżała ładnie kartka.

Michał miał rację. Rodzice niczego się nie domyślili. Tata kilkakrotnie polewał swój makaron musztardą. Na koniec poklepał się po brzuchu i powiedział:

— Jeszcze te nasze dzieci wyrosną na ludzi.

Przeczytaj więcej o rodzinie Warzywnickich.

Jeśli Ci się podobało
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Jeśli podoba Ci się mój blog, powiedz o nim znajomym :)