Warzywniccy

Pani Agata ma prawdziwe zoo

Był niedzielny poranek. Krysia w swoim pokoju robiła już dwudziesty czwarty przysiad. Michał był już po porannej gimnastyce. Rodzice spali. Zwykle w niedziele nie wstają przed południem. Tata zawsze powtarza, że niedziela jest po to, by w końcu porządnie odpocząć. A on odpoczywa, jak śpi albo się leni. Mama go popiera – nie ma to, jak niedzielna nuda. I za nic w świecie nie dadzą się namówić nawet na najkrótszy niedzielny spacerek. Swoim dzieciom radzą to samo – porządnie się wyspać i ponudzić przed kolejnym poniedziałkiem. Całe szczęście, że babcia Halina i dziadek Romek nie lubią leniuchować. W każdą niedzielę jedno z nich wpada, by zabrać wnuki daleko, jak mówią, od nieodpowiedzialnych rodziców.

Gdy o 9.30 do drzwi zadzwoniła babcia, rodzeństwo było już gotowe do wyjścia.

– Jedziemy do mojej znajomej na działkę. Pospieszcie się, bo za 10 minut mamy autobus. – Wycałowała wnuki i krzyknęła w stronę sypialni rodziców:

– A te leniuchy niech marnują dzień.

Znajoma babci okazała się być właścicielką pokaźnej gromady rozmaitych zwierząt. Na werandzie wylegiwały się cztery koty i ogromny czarny pies, który tylko delikatnie machnął ogonem na powitanie gości.

– Pierwsze zadanie na dzisiaj. Policzcie ile zwierząt mieszka u pani Agaty – powiedziała babcia. Z uśmiechem cicho dodała – ciekawe, czy to w ogóle możliwe?

– Prawdziwe zoo! – co chwilę z zachwytem wzdychał Michał, gdy z Krysią chodzili po działce.

W drewnianej zagrodzie na trawniku znaleźli pięć mięciusieńkich królików i dwie świnki morskie. Zwierzątka dawały się głaskać i brać na ręce.

– Oj, cudaczki, pluszaczki – powtarzała Krysia tuląc maleństwa.

– Kryśka! Słyszysz?  – Michał zwrócił uwagę na dziwne dźwięki zza domu i zerwał się do biegu. – Zostaw tego królika i chodźmy zobaczyć, co to jest. – Krzyknął i zniknął za rogiem. Nie minęło pół minuty, jak pojawił się znów. Krzycząc. Krzycząc w niebogłosy.

– Pomocy! Babcia! Babcia! Pomocy! – Michał był czerwony na twarzy. Biegł w stronę domu.

Z domu na werandę wypadła babcia, za nią pani Agata.

– Michałku, co się dzieje? – spytała przerażona kobieta.

– Za domem jest smok! Goni małego pieska! On go pożre! Niech pani ratuje swoje zwierzęta! – krzyczał chłopiec.

– Smok? Jaki smok? Ja nie hoduję smoków! – pani Agata ze zdziwieniem ruszyła za dom.

Babcia z wnukami pobiegli za nią.

– Ach ty rozbójniku jeden! – krzyknęła pani Agata. – Znowu na awantury ci się zebrało! Szybko podeszła do dużego ptaka, który podskakiwał za uciekającym szczeniakiem. Wydawał przy tym dziwny dźwięk. Gulgocze – wyjaśniła babcia.

Pani Agata szybko zaprowadziła porządek wśród swoich zwierzaków i zaprosiła wszystkich na drugie śniadanie.

Po powrocie do domu rodzeństwo zastało rodziców oglądających telewizję. Nadal w piżamach.

– Jak dobrze, że mamy babcię. – szepnęła Krysia.

Czy wiesz, jakie zwierzę Michał pomylił ze smokiem?

Przeczytaj więcej o rodzinie Warzywnickich.

Jeśli Ci się podobało
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Jeśli podoba Ci się mój blog, powiedz o nim znajomym :)