czas wolny,  o dzieciach,  z dziećmi

Jak nie zabrać nudy w podróż?

Zdaniem większości dzieci, każda podróż powinna trwać o wiele krócej. Szczególnie, gdy jej cel jest atrakcyjny. I nie ma znaczenia czym podróżujemy. Pociąg i samolot też po pewnym czasie stają się nudnym miejscem. Jak uatrakcyjnić naszym pociechom podróż? Warto wspólnie spędzany czas wykorzystać na fajną zabawę. Pozwólcie grać na smartfonie czy tablecie kiedy już sami będziecie mieli dosyć wspólnej zabawy (dzieciakom raczej się nie znudzi). Poniżej kilka sprawdzonych pomysłów dla przedszkolaków i młodszych szkolniaków.

AUDIOBOOKI

Warto postawić na pewniaki. Zapakuj jakąś nowość np. kolejną część ulubionej serii. Nie zapomnij również o takiej pozycji, którą dziecko, mimo że zna prawie na pamięć, zawsze chętnie słucha. U mojego już 9 latka od lat sprawdza się Mikołajek, w tym roku naprzemiennie z Harrym Potterem. Rozwiązanie świetne, bo obie książki akceptuje również starszy – nastoletni syn.

 Skąd bierzemy audiobooki? Polecam Audiotekę  i moje ostatnie odkrycie Storytel.

GRY – WERSJA PODRÓŻNA

Wiele atrakcyjnych, wciągających gier można kupić w wersji podróżnej. Zajmują niewiele miejsca. A co najważniejsze zagramy w nie praktycznie wszędzie: na stoliku w samolocie, siedzeniu w pociągu czy w poczekalni. Kupując taką grę trzeba zwrócić jednak uwagę, czy rzeczywiście jest przystosowana do gry w podróży (ma np. magnetyczną planszę, z której nie spadają pionki). My gramy w podróżne wersje statków i mastermind’a.

NADZWYCZJNI – BIURO PROJEKTOWE (REBEL)

Rewelacyjne zajęcie na długą podróż. Dziecko trzyma na kolanach małe biuro projektowe – poręczne i bezpieczne. Dostępne są 2 wersje – budynki i wynalazki. Co najważniejsze mały projektant ma nie lada klientów – sześciu nadzwyczajnych bohaterów.

LICZYMY ZWIERZĘTA

Podczas podróży za miasto zawsze całą rodziną liczymy napotkane/mijane zwierzęta. Wygrywa ten, który naliczy ich najwięcej. W tym roku, z powodu niestety coraz rzadziej spotykanych krów i koni, zaliczaliśmy też zwierzęta ze znaków drogowych.

CO MIJAMY NA LITERĘ „A”?

Grać można indywidualnie lub zespołowo. Wybieramy (tak, jak przy państwach – miastach) literę alfabetu, na którą będziemy szukać mijanych obiektów (budynków, roślin, zwierząt, marek samochodów).  Na im większą dowolność się umówimy, tym kreatywniejsza i zabawniejsza będzie gra. My akceptujemy adekwatne przymiotniki np. na literę ł może być łaciata krowa, na c – czerwony samochód, a na b – brzydki napis. Rundę kończymy np. po 1 minucie lub gdy jeden z zespołów wskaże 5 obiektów. My zawsze na początku ustalamy, ile rund rozegramy. W przeciwnym razie najczęściej dochodzi do kłótni – grać dalej, czy już skończyć!

CZY TO KOŃ?

Nie wiem, jak inni nazywają tę grę. My gramy w Czy to koń?. Jedna osoba wybiera sobie przedmiot, o który pytają się pozostali. Wygrywa ten, kto odgadnie, jaki to przedmiot. Proste. Tak się tylko wydaje. Moim zdaniem niezwykle kształcąca zabawa. Uczy logicznego myślenia i tego, co przydaje się zawsze –  umiejętności zadawania trafnych pytań!

ZABAWY Z MAPĄ

Pamiętam naszą pierwszą podróż samochodem za granicę – ponad 15 lat temu!  Oprócz zwykłego atlasu samochodowego mieliśmy wydrukowaną z google maps dokładną instrukcję dojazdu. Co za wygoda! Nie trzeba śledzić stale mapy. Teraz atlas bierzemy na wszelki wypadek. Dla naszych pociech mapa może być świetną zabawą. I jest szansa, że częstotliwość pytania Daleko jeszcze? trochę spadnie.

Drukujemy mapę podróży. Dla mniejszych dzieci warto wydrukować taką, na której już będzie zaznaczona trasa do celu ( i drugą – z trasą do domu). Ja drukuję czarno – białą. Notatki naszych dzieci są wówczas bardziej wyraziste.  A na mapie pociechy mogą: zaznaczać:

– podkreślać nazwy mijanych miejscowości

– rysować symbol oznaczający najfajniejszą czynność wykonywaną podczas kolejnych miejsc postoju

– zaznaczać odcinki, podczas których: najbardziej się nudzili, spali, było najweselej, słuchali audiobooka, mijali największą ilość zwierząt, TIR – ów itp. (pomysłowość dzieci jest tu ogromna)

– nanosić miejsca stacji benzynowych, placów zabaw, mostów, pastwisk ze zwierzętami itp.

Taka mapa stanie się prawdziwym dziennikiem z podróży. Warto ją zachować.

Dokąd warto zabrać dzieciaki?

Przeczytaj co polecamy na Węgrzech i w Warszawie.

Jeśli Ci się podobało
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Jeśli podoba Ci się mój blog, powiedz o nim znajomym :)